Stare, ale jare!

Tragicznie stare teksty… tak, tak – z tego właśnie śmiał się rocznik ’89, mniej więcej w gimnazjum.

Boże jacy jesteśmy starzy! Nagrywaliśmy caaałe audycje na kasety magnetofonowe, komunie mamy nagrane na VHS, znamy Mamę Muminka, pamiętamy przystojnego Deppa i co najważniejsze — dzieciństwo dane nam było spędzić bez Internetu W POWIETRZU. Szczęściarze!

A teraz małe przypomnienie, cały dzień rechoczę razem z MOJĄ STARĄ (idealna jest, wiem:P). Wydruk wisi na lodówce:)

Żenujący żart prowadzącego, a co.

Twoja stara jest w co piątej Kinder-Niespodziance.
Twoja stara czesze grzebień.
Twoja stara goli czoło.
Hokus pokus czary mary twoja stara to twój stary
Twoja stara gra support na Arce Noego.
Twoja stara robi pociąg na weselach.
Twoja stara gryzie Gilberta Grape’a.
Twoja stara ma na imię Janusz.
Twoja stara jest tak gruba, że budzi się strefami.
Twoja stara ogląda pornosy do końca, bo myśli, że będzie ślub.
Twoja stara wie, jak zakończyła się Moda na sukces.
Twoja stara zjada meble.
Twoja stara ciągnie rzepę w familiadzie.
Twoja stara leczy się u Dr. Oetker’a.
Twoja stara jest tak stara, że wisi Mojżeszowi 5 zeta.
Twoja stara zrobiła więcej lodów niż Algida.
Twoja stara sra do gara a twój stary to wpierdala.
Twoja stara kroi chleb łokciem!
Twoja stara jeździ czołgiem po stodole!
Twoja stara ugniata ziemniaki poduszką.
Twoja stara klaszcze czołem.
Twoja stara jest tak wielka, że wokół niej krąży mniejsza stara.
Twoja stara weszła dwa razy do tej samej rzeki.
Twoja stara prowadzi pociąg w teleexpresie!
Twoja stara szczeka na pociągi!
Twoja stara ma tak wielką dupę, że już nawet żal jej nie ściśnie!

POZDRO Z HELU

Kleks

Categories: dzień jak co dzień, O nas bez nas | Leave a comment

Dobry pomysł nie jest zły!

Nowopowstała kategoria jest wybitna i warta poświęcenia czasu. ! . (Alternatywna nazwa: what the fuck?! adela i lola)

 

Skoro już zostało ustalone, że jesteśmy CZEMPIONAMI, to należy przejść do kolejnych kwestii – organizacyjnych.

 

Tak, tak, organizowanie to nasze ulubione zadanie.

Więc jak? Co jemy, gdzie jedziemy i dlaczego to kupujemy?:) Proponuje buritto w stolicy, 12 marca, bo tak.

Ponadto proponuję tam również rozlać jakąś wódkę. Bo jak wiesz, aby zaistnieć w szooołbiznesie, należy trenować, a wszelkie próby i spotkania traktować z należytym szacunkiem.

 

P.S. Cobain skończyłby dziś 45 lat.

 

 

Kleks (nie Kleksik)

 

 

Categories: dzień jak co dzień, Listy Guzika do Kleksika i odwrotnie.., O nas bez nas | Leave a comment

Czempiony

Drogi mi Kleksie!

Wpadłam na pomysł nowej kategorii na naszym blogu, a mianowicie “Listów Guzika do Kleksika i odwrotnie”.. Taki pomysł i propozycja :) Nie musimy w to mieszać Poczty Polskiej, co sprawia, że wiadomości dotrą do adresata z pewnością.

A w ramach przypomnienia pewnej sesji egzaminacyjnej na naszej uczelni, gdzie (olaboga!) uczyły się także wschodzące gwiazdy polskiej muzyki rozrywkowej, filmik:

Tak, ten pan ma rację i muszę to oglądać codziennie, żeby sobie do głowy wbić, kto tu jest czempionem.

Słońce mi świeci w twarz, wiosna się robi, śnieg spadł z karmnika i sikorki w końcu mają co jeść. Mam nadzieję, że i Ty Kleksiku na brak jedzenia nie narzekasz. Pij mleko na spanie.

Z wioski (bo skąd?)

Guzik

p.s.

Nowy żenujący żart – Kiedy wybudowana w Świebodzinie Tesco?

- Cztery lata przed Chrystusem.

 

 

 

Categories: Listy Guzika do Kleksika i odwrotnie.., O nas bez nas | Leave a comment

Yes, I know I’m going to Hell in a leather jacket

Somewhere along the way, my hopefulness turned to sadness
Somewhere along the way, my sadness turned to bitterness
Somewhere along the way, my bitterness turned to anger
Somewhere along the way, my anger turned to vengeance

And the ones that I made pay were never the ones who deserved it
And the ones who deserved it, they’ll never understand it.
Yes, I know I’m going to Hell in a leather jacket
Least I’ll be in another world while you’re pissing on my casket

How could you be, oh
So perfect for me?
Why can’t you ignore, oh
The things I did before?

Somewhere along the way, exacting vengeance gave excitement
Somewhere along the way, that excitement turned to pleasure
Somewhere along the way, that pleasure turned to madness
But sooner or later that kind of madness turns into pain

And the ones that I made pay were never the ones who deserved it
Those who helped me along the way, I smacked ‘em as I thanked ‘em
Yes, I know I’m going to Hell in a leather jacket
‘Least I’ll be in another world while you’re pissing on my casket

And all that I can do is sing a song of faded glory
And all you got to do is sit there, look great, and make ‘em horny
Together we’ll sing songs and tell exaggerated stories
About the way we feel today and tonight and in the morning

How could you be, oh
So perfect for me?
Why can’t you ignore, oh
The things I did before?

Take all your fears, pretend they’re all true
Take all your plans, pretend they fell through
But that’s what it’s like

That’s what it’s like for most people in this world
The rich or the poor oh,
Muslims or Jews oh,
When roles are reversed oh,
Opinions are too
No, oh oh

That’s all I’m gonna say now
Before they come knocking on my door now

“Out of the Blue” as written by Julian Casablancas

Podobno napisał ją dla swojej żony, co tylko potęguje jej walentynkowe brzmienie.

 

 

A jak Walentynki, to orzeszki. W karmelu oczywiście!

 

 

 

Categories: dzień jak co dzień, MuSiC, O nas bez nas | Leave a comment

Yeah, yeah

W tytule cytat z klasyka.

Pozwolę sobie skromnie zacytować jeszcze parę zdań (najważniejsze w nawiasie):

Yeah I’m out that Brooklyn.
Now I’m down in Tribeca.
Right next to DeNiro
But I’ll be hood forever
I’m the new Sinatra
And since I made it here
I can make it anywhere
(Yeah they love me everywhere)

Na Brooklynie najważniejsze są okulary. Wtedy łatwiej jest znaleźć swoje miejsce na tej dzielni. A że muzyka tam znakomita – to poranki bywają ciężkie :)

Categories: dzień jak co dzień, NYC, Uncategorized | 1 Comment

Gorgeous!

Categories: dzień jak co dzień, MuSiC, O nas bez nas | Leave a comment

Bo słońce jest niebieskie, a piłka podpisana

Yankee Stadium, prawie głęboki Bronx.

Ogólne podsumowanie – są miejsca, do których wracasz. Jeżeli miasto może mieć serce, to Nowy Jork ma ich wiele, bo kradnie każdemu, kto zawita w jego progi.

Categories: dzień jak co dzień, NYC, O nas bez nas, STYLóWA (!) | Leave a comment

Atomówki

Chelsea, NYC,  23.01.2012

Categories: dzień jak co dzień, NYC, O nas bez nas, STYLóWA (!) | Leave a comment

Kat’z Deli

Najlepsza golonka świata!

 

 

Categories: dzień jak co dzień, Jadło!, NYC, O nas bez nas | Leave a comment

Miłość braterska

Jako przewybitnie wykształcone amerykanistki jej nie przejawiamy.. choć szacun dla Elli i Kinga jest, a Harlem czeka na odwiedziny.
‘I am black and beautiful’  – jak mawiał pewien klasyk. Czarny policjant może wszystko i szybko – zwłaszcza powalić na ziemię.

 

Categories: dzień jak co dzień, NYC | Leave a comment

Blog at WordPress.com. Theme: Adventure Journal by Contexture International.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.