Monthly Archives: February 2012

Muzę? Proszę bardzo!

  To jest jakiś wykop, a on znów jest przystojny. olaboga. Chcę. Na. Ich. Koncert.     Adela

Categories: dzień jak co dzień, Listy Guzika do Kleksika i odwrotnie.., MuSiC, O nas bez nas, OdRzUt (in english - parties) | Leave a comment

What the fuck? Muzę proszę!

Kleksie! Słusznie zauważyłaś – młode nie jesteśmy, a brak napowietrznego Internetu w czasach naszego dzieciństwa jest tego najlepszym dowodem. Ale nic to! (jak mawiał Pan Wołodyjowski) Znane nam są aż za dobrze przykłady na to, że na starość też można, gdyż: a) kto bogatemu zabroni? b) na burrito nie ma ograniczenia wiekowego c) wbrew pozorom [...]

Categories: Listy Guzika do Kleksika i odwrotnie.. | Leave a comment

Stare, ale jare!

Tragicznie stare teksty… tak, tak – z tego właśnie śmiał się rocznik ’89, mniej więcej w gimnazjum. Boże jacy jesteśmy starzy! Nagrywaliśmy caaałe audycje na kasety magnetofonowe, komunie mamy nagrane na VHS, znamy Mamę Muminka, pamiętamy przystojnego Deppa i co najważniejsze — dzieciństwo dane nam było spędzić bez Internetu W POWIETRZU. Szczęściarze! A teraz małe [...]

Categories: dzień jak co dzień, O nas bez nas | Leave a comment

Dobry pomysł nie jest zły!

Nowopowstała kategoria jest wybitna i warta poświęcenia czasu. ! . (Alternatywna nazwa: what the fuck?! adela i lola)   Skoro już zostało ustalone, że jesteśmy CZEMPIONAMI, to należy przejść do kolejnych kwestii – organizacyjnych.   Tak, tak, organizowanie to nasze ulubione zadanie. Więc jak? Co jemy, gdzie jedziemy i dlaczego to kupujemy?:) Proponuje buritto w [...]

Categories: dzień jak co dzień, Listy Guzika do Kleksika i odwrotnie.., O nas bez nas | Leave a comment

Czempiony

Drogi mi Kleksie! Wpadłam na pomysł nowej kategorii na naszym blogu, a mianowicie “Listów Guzika do Kleksika i odwrotnie”.. Taki pomysł i propozycja Nie musimy w to mieszać Poczty Polskiej, co sprawia, że wiadomości dotrą do adresata z pewnością. A w ramach przypomnienia pewnej sesji egzaminacyjnej na naszej uczelni, gdzie (olaboga!) uczyły się także wschodzące [...]

Categories: Listy Guzika do Kleksika i odwrotnie.., O nas bez nas | Leave a comment

Yes, I know I’m going to Hell in a leather jacket

Somewhere along the way, my hopefulness turned to sadness Somewhere along the way, my sadness turned to bitterness Somewhere along the way, my bitterness turned to anger Somewhere along the way, my anger turned to vengeance And the ones that I made pay were never the ones who deserved it And the ones who deserved [...]

Categories: dzień jak co dzień, MuSiC, O nas bez nas | Leave a comment

Yeah, yeah

W tytule cytat z klasyka. Pozwolę sobie skromnie zacytować jeszcze parę zdań (najważniejsze w nawiasie): Yeah I’m out that Brooklyn. Now I’m down in Tribeca. Right next to DeNiro But I’ll be hood forever I’m the new Sinatra And since I made it here I can make it anywhere (Yeah they love me everywhere) Na [...]

Categories: dzień jak co dzień, NYC, Uncategorized | 1 Comment

Gorgeous!

Categories: dzień jak co dzień, MuSiC, O nas bez nas | Leave a comment

Bo słońce jest niebieskie, a piłka podpisana

Yankee Stadium, prawie głęboki Bronx. Ogólne podsumowanie – są miejsca, do których wracasz. Jeżeli miasto może mieć serce, to Nowy Jork ma ich wiele, bo kradnie każdemu, kto zawita w jego progi.

Categories: dzień jak co dzień, NYC, O nas bez nas, STYLóWA (!) | Leave a comment

Blog at WordPress.com. Theme: Adventure Journal by Contexture International.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.